2 lutego 2018

Czy warto iść na darmowe praktyki?

„Prezentujemy artykuł, który przesłała do nas jedna z naszych stażystek po ukończonym stażu w Niezwiązanych. Niedługo później udało  jej się dostać pracę w jednej z Poznańskich Agencji Marketingowych! Czy to nasza zasługa? Raczej nie! Chcielibyśmy tak myśleć ale wiemy, że to ciężka praca Natalii i zaangażowanie doprowadziły ją do swojej wymarzonej pracy.
Natalia – Powodzenia!

 

Myślę, że takie pytanie zadaje sobie większość osób na samym początku swojej drogi zawodowej. Czy warto iść gdzieś, gdzie prawdopodobnie będziemy wykonywać taką samą robotę, jak zwykły pracownik, z tą różnicą, że kompletnie za darmo? Z mojego doświadczenia mogę śmiało stwierdzić, że warto i jest to szansa, której szkoda byłoby nie wykorzystać.

 

Panuje takie przekonanie, że darmowe praktyki to samo zło. Sama spotkałam się na studiach ze stwierdzeniem jednego wykładowcy, że “jeśli ktoś zaproponuje nam praktykę za darmo, to lepiej uciekać gdzie pieprz rośnie i szukać normalnej pracy w sklepie”. I faktycznie, słuchając tych wszystkich historii o parzeniu kawy, obsługiwaniu ksera i wykonywania samych najgorszych prac trudno nie uprzedzić się do takiej formy zdobywania doświadczenia. Podejrzewam, że dosyć często studenci spotykają się na swojej drodze z pracodawcami, którzy chcą ich tylko wykorzystać, niczego się nie nauczą, nie zarobią ani grosza, a przecież pieniądze na dojazdy będą musieli przeznaczyć no i dodatkowo zmarnują swój cenny czas. Referencje, które później dostają mogą sobie schować do kieszeni. Jednak czy to oznacza, że w każdej firmie zostaniemy tak potraktowani i że każda firma spotkana na naszej drodze, to tego typu firma-krzak? Niekoniecznie, dlatego warto spojrzeć na darmowe praktyki również z innej strony.

 

Przede wszystkim praktyki umożliwiają nam poznanie nowych ludzi i nawiązanie kontaktów biznesowych, które mogą okazać się bardzo przydatne w przyszłości. Zmieniając środowisko na to “firmowe” codziennie mamy kontakt ze specjalistami, praktykami, których możemy zapytać właściwie o wszystko, co nas nurtuje! Taka wiedza zazwyczaj jest najcenniejsza – siedząc w domu i czytając różne branżowe artykuły nigdy nie zdobędziemy takich informacji, jak podczas rozmowy z osobą, na co dzień zajmującym się daną tematyką. Często również firmy, jeśli nie mogą zaoferować pieniędzy za praktyki proponują w zamian udział w różnorakich szkoleniach, za które nierzadko trzeba zapłacić konkretną sumkę. Dodatkowo, zawsze jest szansa na stałe zatrudnienie w danej firmie po zakończeniu odbywania praktyki, informację o praktykach można sobie wpisać do CV oraz przede wszystkim – zyskuje się doświadczenie, które w branży jest nierzadko cenniejsze niż papierek ukończenia najlepszej uczelni. I sami przyznajcie – o wiele lepiej wygląda CV potencjalnego kandydata do pracy, który już miał styczność z daną branżą, niż kandydata, który pole “doświadczenie” ma puste, lub ewentualnie ma informację o pracy w sklepie cioci Józi.

 

Jednak żeby być w pełni zadowolonym z praktyk trzeba coś również od siebie dać. Zastanawiacie się – co?  A mianowicie informację o tym, czego od firmy oczekujemy. Czego chcielibyśmy się nauczyć, jakie umiejętności rozwinąć, co jest naszą słabą stroną i chcielibyśmy to zmienić, lub co kompletnie nam nie leży i nie chcemy nawet tego tykać. Inną ważną rzeczą, jeśli nie najważniejszą jest po prostu nie bać się korzystać z szansy, jaką daje nam możliwość odbycia praktyk. Pod koniec pierwszego roku na studiach podpytałam kilku znajomych o ich plany wakacyjne, czy ktoś myśli o pójściu na praktyki. W 90% przypadków (naprawdę, nie wyolbrzymiam) odpowiedź była jedna… “A po co, nie czuję się jeszcze na tyle pewnie w danej branży, boję się, że nie ośmieszę, przecież ja nic nie umiem.” Chwila chwila! Przecież praktyki właśnie od tego są, żeby się różnych rzeczy nauczyć, a wiedza zdobyta na studiach nigdy nie da nam tyle, ile wiedza zdobyta w sposób praktyczny, w pracy.

 

Ja po miesiącu spędzonym w firmie Niezwiązani będę praktyki polecać każdemu. Zostałam bardzo ciepło przyjęta, codziennie czekały na mnie różne nowe zadania oraz wyzwania i co najważniejsze – na rynku pracy jestem teraz o kilka kroków przed moimi znajomymi ze studiów, którzy wakacje spędzili siedząc na kanapie. 😉

 

Powrót do listy